Klasa szósta zamieniła dziś salę matematyczną w mini pracownię architektoniczną. Na ławkach rozgościły się siatki brył, które w ekspresowym tempie przechodziły metamorfozę: z płaskich projektów w przestrzenne konstrukcje.
Nożyczki pracowały jak na linii produkcyjnej, a klej okazał się materiałem o wysokiej „mocy wiążącej rzeczywistość” – czasem nawet bardziej niż plan zajęć.
Efekt końcowy: bryły stanęły dumnie w przestrzeni, a geometria przestała być teorią z zeszytu i zaczęła funkcjonować jako coś, co da się wziąć do ręki i obejrzeć z każdej strony.






